Poros – w cieniu Półwyspu. Moja Grecja – cz. 2

Luty 16, 2021

Może być pierwszym przystankiem w rejsie po Zatoce Sarońskiej. Z Aten to kilka godzin żeglugi. W porcie przeważnie jest miejsce, a w skrajnych przypadkach pozostaje kotwiczenie w rozległej zatoce. Grzechem jednak byłoby przypłynąć wieczorem, żeby nad ranem opuścić wyspę. Poros to miejsce, w którym warto zostać przynajmniej dzień dłużej.

Kąpiel w zatoce pomiędzy Poros a Peloponez to obowiązkowy punkt programu

Żeglując z Aten wybieramy kurs na południe. Mijamy Eginę prawą burtą. Jeśli startujemy z samej Eginy, przechodzimy między nią, a pobliską Agistri. Miasteczko Poros, wraz z portem, schowane jest od strony Peloponezu. Najpierw należy ominąć wyspę od zachodu, żeby wejść do zatoki. Po chwili zza cypla wyłania się właściwe Poros. Charakterystyczne zabudowania położone kaskadowo na wzgórzu, zapewniają niezapomniany i zaskakujący widok. Pierwsze wrażenie jest takie, że to już inna część Morza Śródziemnego. I coś w tym jest. Miasto ma korzenie weneckie. I zdecydowanie klimatem przypomina widoki często spotykane na Adriatyku.

Mówiąc o Poros, właściwie mówimy o dwóch wyspach. Na mniejszej znajduje się samo miasteczko. Ta oddzielona jest od głównej, większej, wąskim kanałem, zapewniającym wymianę wody w zatoce. Większa wyspa jest mało zagospodarowana. Przeważają drzewa oliwne, cytrusy oraz charakterystyczne dla tej części Grecji, zielone iglaki. Wybrzeże jest urozmaicone i obfituje w wiele malowniczych zatok z niewielkimi plażami. Plaże są zagospodarowane typowo po grecku. W sposób nienachalny. Kilka leżaków. Wyplatane parasole. Czasem jakiś przytulny barek. Atmosfera luźna, a woda tradycyjnie przejrzysta i błękitna. Znajdziemy tu też kilka kameralnych hoteli, w niczym nie przypominających tych, spotykanych w bardziej komercyjnych regionach turystycznych.

Nabrzeże po zachodniej stronie Poros Town

Na wyspie znajduje się również malowniczo położony klasztor Zoodochos Pigi założony jeszcze w XVIII wieku. Obok klasztoru znajduje się znane źródło wody, znanej ze swoich zdrowotnych właściwości.
Nie wyobrażam sobie, żeby będąc na Poros nie wynająć skutera lub quada i nie zrobić przejażdżki po wyspie. Spektakularne widoki są tu gwarantowane. Wyspa jest górzysta. Z niektórych punktów położonych wysoko, rozciąga się szeroka panorama na Zatokę Sarońską lub w kierunku Peloponezu. Kolejne zatoki zapewniają przyjemny odpoczynek na naszej trasie.

Wido na Poros Town od zachodu

Przejdźmy do samego Poros Town. Miasto położone jest na wzgórzu wygasłego wulkanu. Ciągnie się od samej zatoki wzdłuż kanału oddzielającego wyspę od półwyspu. Mamy tu wąskie uliczki, stare wille. Na nabrzeżu mnóstwo kawiarni i tawern. Obrazu dopełniają kolorowe kutry, sieci szykowane na kolejny połów. W kanale panuje nieustanny ruch. Pływają promy, taksówki wodne, a także jachty w drodze na pobliską Hydrę lub innych miejsc Zatoki Argolidzkiej. Wszędzie pełno bzyczących skuterów. Nad całym miastem dominuje charakterystyczna wieża zegarowa, bardzo ładnie podświetlona w nocy.
Jeśli jednak masz dość zgiełku miejskiego, to są na to dwa rozwiązania.
Jednym jest skorzystanie z wodnej taksówki lub promu i przemieszczenie się na stronę Peloponezu do Galatas – znajdującego się dokładnie na przeciwko. Miasteczko ma bardzo ładną promenadę z widokiem na Poros. Polecam, zwłaszcza wieczorem.
Drugi pomysł to po prostu spacer wzdłuż zatoki. Po opuszczeniu miasta idziemy wzdłuż brzegu spokojną ulicą z domami mieszkalnymi małymi hotelami i porozrzucanymi luźno tawernami. Zatoka jest dobrze osłonięta, dlatego na spokojnej wodzie można zauważyć pomosty w stylu „zrób to sam” z przycumowanymi małymi łódkami. Bardziej przypominają obrazki z jezior niż znad morza.

Kiedyś podczas takiego spaceru zajrzeliśmy do restauracji White Cat. Tak zaczęła się wieloletnia znajomość z Marią i jej mężem. Kiedy to piszę, moja córka ma już 7 lat, a oni poznali ją, jak nie miała nawet roczku. Maria jest Polką. Lata temu przyjechała do Grecji, zakochała się i wyszła za mąż. Mają dzieci i wspólny biznes na Wyspie. Są szczęśliwi. Za każdym razem, kiedy tu jesteśmy, przychodzimy sami lub z załogą. Bez żadnego umawiania wcześniej. Zawsze możemy liczyć na pyszności z ich niemal domowej kuchni. To już nie jest restauracja dla turystów. Z szerokiego pomostu możemy podziwiać widok na roziskrzone światełkami po zmroku Poros Town. To kolejna propozycja na kolację dla tych, którzy szanują swój czas podczas posiłków. Szanują, czyli mają go wystarczają dużo, żeby swobodnie spędzić wieczór na miłej beztroskiej biesiadzie. Później czeka nas jeszcze spacer z widokiem, doskonale sprzyjający trawieniu po kolacji. Na koniec kawa w jednej z kawiarni nad głównym kanałem lub orzeźwiający drink i wieczór można uznać za udany. Pamiętam również sytuację, kiedy mój dobry kolega kategorycznie odmówił powrotnego spaceru na Poros i zamówił taksówkę wodną. Prosto z restauracji, na jacht trafiliśmy z honorami.

Inną alternatywą na wieczór jest kolacja w restauracji Platanas, położonej w środku miasteczka w przytulnej uliczce w górnej części miasteczka. Jak sama nazwa wskazuje, stoły rozlokowane są pod rozłożystym platanem. Świetna kuchnia, kameralny klimat, przesympatyczna obsługa. Zgodnie z grecką gościnnością czynna do ostatniego klienta. Któregoś razu po rewelacyjnym lunchu w Platanas, poszliśmy na spacer wzdłuż kanału. Trwało to jakiś czas. Do momentu aż ktoś nie powiedział: „w sumie to bym coś przekąsił” i tak zapowiadała się druga runda pod Platanem.
Polecam Poros nie tylko żeglarzom. To świetne miejsce na weekend we dwoje. Z Aten łatwo dopłynąć wodolotem lub promem, a na miejscu nie ma problemu z noclegami w różnych standardach i najczęściej z widokiem.
O atrakcjach kulinarnych już wspomniałem.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Go top