Filipiny – cz.1

Luty 24, 2019

Wystarczy jeden dzień, żeby obce twarze zamieniły się w odwzajemniajacych uśmiech sympatycznych ludzi. Wystarczy chwila, żeby z pozoru irytujace dźwięki mijających Cię aut i jednosladow, nabrały barwy pozytywnego ostrzeżenia: ” uważaj, będę wyprzedzać po lewej, nie kombinuj jedz prosto, czeka nas piękny dzień „.

Już następnego dnia, sam lapię się na tym, że „klikam” co i rusz piskliwym, choć wesolym sygnałem dźwiękowym, wynajętego skutera. Teraz to ja ostrzegam miejscowych. Nikt się nie obraża. Chyba już rozumiem, o co w tym chodzi. Takie są nasze poczatki na Filipinach.

Wystarczy jeden dzień. Po locie trwającym ponad 24 h, czujesz się skolowany, a Jet lag sprawia, że organizm nie potrafi zrozumieć, która godzina. Obcy ludzie, ruch na drogach, klaksony. Dziwne tanie domki. Właściwie rudery na granicy szałasu…. Cdn 🙂

 

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Go top