„Na więcej stóp” – duży jacht na jeziorze cz. 1

Listopad 5, 2020

Od lat, coraz większą popularność na mazurskich szlakach, zyskują duże wygodne jachty. Zarówno żaglowe, jak i motorowe houseboty zdominowały brzegi i mariny. Wszyscy cenimy sobie ich wyposażenie i komfort mieszkania. Z czym jednak wiąże się przemieszczanie na tak dużych jednostkach po jeziorach?
20 lat temu Mak 707 czy poczciwa Venus stanowiły wciąż synonim mazurskiego luksusu i elegancji, choć odchodziły do lamusa razem z Orionami Fokami i Pegazami. Dla bardziej aktywnych, do dyspozycji pozostawały jachty klasy Micro czy większe  Sportiny i Tanga z deski kreślarskiej Andrzeja Skrzata.

Potem, wraz z postępem zamożności oraz ambicji żeglarzy, wszystko zaczęło jakby rosnąć. Kolejni konstruktorzy wzięli udział w swoistym wyścigu zbrojeń w oferowaniu coraz bardziej pojemnych jednostek. Nie jestem pewien, ale prawdopodobnie przełomem okazała się konstrukcja Krzysztofa Siwika – Tes 32 Dreamer, którym przekroczył magiczną długość 30 stóp. Bardzo nowatorski wówczas kształt oferował wewnątrz 3-dwuosobowe kabiny oraz łazienkę. Do tego jacht wyposażony został w niespotykane wówczas na śródlądziu koło sterowe.
Od tamtego czasu na Mazurach nie dziwią już jednostki o takich gabarytach. Zwłaszcza odkąd jeziora w swoje niepodzielne władanie, wzięły firmy czarterowe z rozrastającą się flotą współczesnych jachtów. Te znów stopniowo zaczęły wypierać starsze jachty prywatne.

Model żeglowania, wraz z modelem spędzania czasu zaczął ulegać zmianie. Z biegiem lat nastąpiła też pewna wymiana kadr. Pojawili się nowi, bardziej zapracowani żeglarze, którzy nie mogą już pozwolić sobie na spędzanie kilku tygodni pod rząd na żaglach. Włączyła się funkcja czasu lub pieniędzy. Żeglarstwo, z biegiem lat stało się droższe.

Podsumowując, aktualnie  żeglujemy na jachtach dużo większych, niż przed laty. A to oznacza również inne podejście do obsługi takiej jednostki, tak na wodzie  jak i w porcie.

Poniższy tekst jest wynikiem moich refleksji i doświadczeń po spędzeniu większości aktualnego jeszcze sezonu żeglarskiego na pokładzie jachtu typu Cobra 33 konstrukcji znanego od lat Andrzeja Skrzata.  Ten ważący 4, 5 Tony statek,  z długim szerokim kokpitem i rozłożystą rufą dysponuje niemal 50 m2  ożaglowania. Ster tunelowy obsługiwany jest  hydraulicznie przez olbrzymie koło sterowe, a  wsparcie stanowi ster strumieniowy tradycyjnie umieszczony na dziobie.
Wewnątrz mamy do dyspozycji 3 dwuosobowe kabiny, łazienkę i inne udogodnienia…

Ciąg dalszy wkrótce…
Artur Wilkin

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Go top