#kuchnianajachcie

Listopad 10, 2020

Kiełbasa na ognisku? Gulasz z konserwy turystycznej? To oczywiście ma swój urok na wyjeździe. Na kempingu, biwaku, na jachcie. Tylko przez kilka dni. A jeśli spędzamy na naszej wyprawie, czy rejsie więcej czasu? Pokażemy Wam, że w ograniczonych warunkach, można wyczarować takie potrawy, że każdy dzień nie będzie wyglądał tak samo.
To był standard. Wyjeżdżaliśmy z moim tatą. Zakupy standard. Normalnie nie było tak, że co dzień mamy dostęp do sklepu spożywczego. Kupowało się na zapas. Zawsze to samo. Kiełbasa, makaron. Jakieś konserwy. Trochę warzyw i nie było w tym nic złego, a wręcz uznawaliśmy, że to bardzo atrakcyjne. Jeśli przez cały rok się nie jadło kiełbasy z ogniska, to raz w roku to jest fajne, a makaron z odgrzaną tyrolską też nie męczy podniebienia.
Ale co z ludźmi, którzy nie są na łodzi tylko parę dni, którzy mają ambicje wykraczające ponad konserwę, kiełbasę i inne proste historie?

Przełamaliśmy to. Gotujemy na jachcie, pijemy dobre wino, nie jemy byle czego. Aktualnie nawet na mazurach, nie trzeba się już zapisywać po chleb, a ogólnoznane markety mają też swoją reprezentację w Krainie Wielkich Jezior. Podobnie jest w krajach śródziemnomorskich, choć tam cudowne produkty typu owoce morza, ryby, warzywa można dostać praktycznie w każdym porciku.
Dlatego proponujemy nasza własną kuchnię. Staramy się sami siebie zaskoczyć, korzystając z możliwości, które akurat mamy na pokładzie naszych jachtów. A wbrew pozorom nie są aż tak ograniczone. Przekonamy Was, że wyjazd na jacht nie wiąże się z koniecznością jedzenia byle czego.
Pierwsze odcinki i publikacje już wkrótce. : )




Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Go top