Wzdłuż plaży na małej łódce – czyli, jak zostałem pionierem cz. I

Listopad 12, 2020

Wszystko zaczęło się od pracy licencjackiej. Broniąc dyplomu z zakresu marketingu produktu turystycznego, pisałem, o polskim wybrzeżu Bałtyku. W skrócie wnioski były takie, że nasze plaże najlepiej nadają się do żeglowania na małych łódkach… Jednak teoria sprawdza się najlepiej potwierdzona w praktyce. Przypadkowo, miałem właśnie kontakt z producentem bardzo ciekawego jachciku. Tak zaprzyjaźniłem się z Merlinem.


Na wiosnę (chyba 2005 roku) za sprawą redakcji, z którą współpracowałem, poznałem Pana Marka. Pokazał mi swieżo zaprojektowaną łódkę Merlin. Niespełna 4 metry długości, z bardzo porządnie wykonanym laminatem mocnym laminatem. Do tego waga, która pozwalała dwuosobowej załodze wyciągnąć jacht z wody na plażę. Świetnie zaprojektowane szczelne schowki dawały gwarancję, że przynajmniej część ekwipunku nie ulegnie zalaniu nawet w ekstremalnych sytuacjach.


Istotna była również kwestia bezpieczeństwa. Merlin został zaprojektowany tak, żeby, w razie wywrotki, jego załoga była w stanie samodzielnie postawić łódkę na masztem do góry i kontynuować eskapadę.
Później ta zaleta miała się okazać niezwykle istotna w naszym pionierskim rejsie.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Go top