WZDŁUŻ PLAŻY NA MAŁEJ ŁÓDCE – CZYLI, JAK ZOSTAŁEM PIONIEREM CZ.2

Listopad 17, 2020

Była już łódka i ogólny pomysł. Sprawa stawała się pomału realna. To jest zwykle ten moment, w którym pojawia się uczucie niepokoju.. Bo w teorii wszyscy jesteśmy profesjonalistami i bohaterami. Ale to zaczyna być poważne, co oznacza, że wypadałoby pójść za ciosem. Tak zaczęły się przygotowania do wyprawy.

Z początku bazowałem na własnych doświadczeniach z rejsów bałtyckich. Potem dołożyłem swoje opracowania, które realizowałem na potrzeby pracy dyplomowej. Kłopot polegał na tym, że to była wciąż teoria, a rejsy w praktyce realizowane były na ciężkich balastowych jednostkach, które z żeglarstwem plażowym miały tyle wspólnego, co pływanie na materacu z rejsem przez Atlantyk. Na szczęście miałem do dyspozycji wartościową literaturę z całego świata i porady doświadczonych kolegów. Nie tyle żeglarzy, co bardziej fanów trekkingu i górskich wędrówek. plan zaczynał nabierać kształtów.
Pozostała kwestia załogi. Potrzebna była jeszcze jedna osoba. Większość „kolegów żeglarzy” i innych bohaterów siedmiu mórz, odpuszczała, kiedy dowiadywała się o co chodzi. Zwłaszcza, że sprawa nabierała kształtów. No jasne – pogadać o tym zawsze można, ale jak już to zrobić, to może później – najlepiej tak w przyszłym roku, albo w ogóle kiedy indziej. Poklepmy się po plecach i spotkajmy w innym barze.

I tak właśnie popłynąłem z Arkiem. Świetnym specjalistą… Niestety od nart i wspinaczki górskiej. Zdaje się, że w ramach żeglarstwa, to wcześniej raz popływał ze mną chwilę na jakiejś starej Omedze. Z całej sprawy rozumiał mniej więcej, że będą jakieś żagle, namioty na plaży i jakiś odcinek do przepłynięcia. Pewnie dlatego się zgodził.
Pozostała sprawa formalności. Wiedzieliśmy, że poza ograniczonymi strefami, możemy na małej łódce żeglować do 2Mm od brzegu. Kłopotem było nocowanie na plaży, bo tu sprawa nie była do końca jasna. Niby można, ale nie wszędzie i w jakiej formie. Tu z nieocenioną pomocą przyszedł Urząd Morski w Słupsku, pod którego jurysdykcją znajdowała się większa część wybrzeża na naszej trasie. Otrzymałem pozwolenie na żeglowanie, nocowanie, a także wjazd samochodem terenowym na plaże, żeby przetransportować łódkę. Dołączone były również, choć to już telefonicznie, życzenia powodzenia i żebyśmy nie robili nic głupiego.
Z lekkim optymizmem uznaliśmy, że jesteśmy gotowi do drogi na Wybrzeże.
Ciąg dalszy wkrótce.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Go top